Z sentymentu do Świąt

20 gru 2018

Grudzień to w naszym kręgu kulturowym taki niezwykły, magiczny miesiąc, w którym niemal wszystko kręci się wokół świąt. Zdecydowana większość moich znajomych czy członków rodziny jest tym faktem absolutnie pochłonięta. Nawet, gdyby człowiek chciał od tego jakoś uciec, to za bardzo nie ma dokąd - znam kilkanaście osób, które nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia, ale nawet im w mniejszym lub większym stopniu udziela się ta unikalna atmosfera. O świętach przypomina nam przecież absolutnie wszystko - od choinek w każdej witrynie sklepowej i światełek na ulicznych latarniach poczynając, na piosenkach w radio i reklamach telewizyjnych kończąc. Właśnie o tych świątecznych spotach reklamowych chciałabym dzisiaj wspomnieć, ale to za chwilę…

Przyznaję, że lubię święta głównie dlatego, że mam z nimi wyłącznie dobre skojarzenia a także ogromny sentyment spowodowany wspomnieniami. I chociaż dzisiaj, jako dorosła baba ze skrajnie sceptycznym umysłem nie widzę już w nich tego, co dawniej i patrzę na świat o 180 stopni inaczej, niż kiedyś - to jednego nie mogę i wcale nie chcę się wyzbyć: SENTYMENTU.

Pamiętam z dzieciństwa tę niesamowitą atmosferę wyjątkowości i oczekiwania, rodzinnej krzątaniny, ubierania choinki oraz przewspaniałych smaków i zapachów potraw, na które czekało się przez cały rok. Pamiętam, że wszyscy byli dla siebie mili (nawet, jeśli wcześniej się pokłócili), obdarowywali się prezentami i biesiadowali, wspominam spotkania z ludźmi, muzykę oraz radość. Pamiętam też przecudnej urody mroźne wzory na szybach i padający grubymi płatami śnieg - całe mnóstwo tego śniegu, który dodawał świętom jeszcze większego uroku. A ówczesny smak barszczu z „uszkami” czuję w ustach do tej pory, gdy tylko sobie o nim przypomnę.

Mam również inne pozytywne wspomnienia ze świąt, takie już całkowicie dorosłe. Na przykład, gdy w 2010 roku, po 5 miesiącach spędzonych w szpitalu z nowonarodzoną córką, po dramatycznej i wycieńczającej walce o jej życie, to właśnie na święta po raz pierwszy wypuszczono nas ze szpitala do domu… A z roku 2015, wspominam dzień 13 grudnia, kiedy to wylądowałam w szpitalu na porodówce, rodząc kolejną córkę, zaś mój mąż znalazł się w innym szpitalu ze starszą córą - w stanie zagrożenia jej życia… Przez prawie dwa tygodnie, dzień i noc dyżurował przy chorej Laurze - zarówno on, jak i ona byli tym szpitalnym życiem totalnie wyczerpani. Ja natomiast urodziłam Kaję, a następnie wróciłam do pustego domu i próbowałam samodzielnie ogarnąć maleństwo, doprowadzić do porządku swoje obolałe ciało i jeszcze przy tym wszystkim nie zwariować. Komunikowaliśmy się tylko przez telefon, czasami płacząc z bezsilności i tęsknoty, ale kiedy wreszcie znów mogliśmy się spotkać, były to po prostu najszczęśliwsze chwile! Do domu wrócili akurat na święta.

Dlatego, przyznaję się bez bicia, że ja po prostu nie potrafię nie lubić świąt! Z premedytacją przyłączam się do ich celebrowania - po części z szacunku do członków mojej rodziny, u których tradycje bożonarodzeniowe są naprawdę bardzo silne; trochę z uwarunkowań kulturowych, w jakich przyszło mi żyć; ale najbardziej z własnego SENTYMENTU. Fascynuje mnie ten miszmasz świątecznej symboliki - z różnych miejsc, epok, kultur i wierzeń - przemieszanych niczym składniki w bigosie.

Lubię święta także za to, że ludzie stają się w tym czasie nieco lepsi, bardziej refleksyjni i empatyczni, częściej dyskutują o ważnych sprawach. Znajdują motywację i podejmują trud, aby się ze sobą spotkać, na żywo porozmawiać, nierzadko pokonując w tym celu wiele kilometrów. A ostatnio lubię także coraz silniejszy trend na grudniowe akcje charytatywne, co według mnie jest niezwykle pożyteczne. Coraz częściej pomagamy innym - chętniej dzielimy się tym, co sami mamy.

Żeby jednak nie było tak cukierkowo, to wspomnę także o rzeczach, których zdecydowanie nie lubię. Przeraża mnie przede wszystkim niepohamowany świąteczny konsumpcjonizm połączony z gigantyczną produkcją śmieci. A także szał zakupowy, któremu niestety sama, w mniejszym lub większym stopniu się poddaję. Irytuje mnie widok męczonych w hipermarketach żywych karpi, którym w imię tradycji ludzie zapewniają prawdziwe męki. Wkurza mnie wyrzucanie nadmiaru jedzenia, a także sztuczność zdarzająca się na świątecznych spotkaniach - kiedy to najlepsze życzenia składają sobie ludzie, którzy na codzień najchętniej by się pozabijali (bywa i tak). 

Ale żeby tym narzekaniem nie popsuć Wam magicznej atmosfery, to na sam koniec, razem z najlepszymi życzeniami wklejam absolutnie końską dawkę świątecznych wzruszeń! Tym razem nie będzie to fotografia, a dziedzina z nią spokrewniona - film. Oto dziesięć poniewierających emocjonalnie spotów reklamowych z ostatnich lat, które na sto procent zrobią Wam świąteczny klimat. Te nietypowe reklamy nie namawiają do konsumpcji (a przynajmniej nie wprost), chociaż paradoksalnie stworzone zostały przez wielkie firmy jak najbardziej na ten konsumpcjonizm nastawione. One opowiadają o tym, co jest w życiu naprawdę ważne… Wyciągnijcie więc paczkę chusteczek i rońcie łzy, nad którymi pracował sztab filmowców i najlepszych marketingowców świata. A przy okazji pomyślcie o tym wszystkim, co dla Was najistotniejsze - aby nie przeoczyć tego w przedświątecznej krzątaninie…

Dodatkowo wklejam jeszcze trzy świeżutkie kadry i życzę na nadchodzące dni wszystkiego, co najlepsze! Bez względu na to, czy obchodzicie święta, czy też, nie - życzę Wam, aby to był przede wszystkim dobry i spokojny czas. Spędźcie go w sposób, jaki lubicie i w otoczeniu tych, których kochacie - przy spełnieniu tych dwóch warunków wyjątkowa atmosfera zrobi się sama!



MOJE TOP ŚWIĄTECZNYCH SPOTÓW REKLAMOWYCH :)


8. IKEA 2018 „Czy my się znamy” - To bardzo mocny w wymowie, choć z pewnością nieco przerysowany spot o tym, jak we współczesnym świecie zaniedbujemy prawdziwe międzyludzkie relacje. Tłumaczenia spotu na język polski dokonało mniejekranu.pl



7. Huawei 2018 „Discover the magic of StorySign” - Oto emocjonalna reklama aplikacji dla niesłyszących dzieci, która ułatwia im czytanie książek.



6. Sainsbury’s 2018 „The Big Night” - To spot o dziewczynce, która na estradzie pokonuje nieśmiałość, a otuchy dodaje jej mama oraz grupa profesjonalnych dziecięcych tancerzy. Zarówno dziewczynka walcząca z nieśmiałością, jak i jej mama na widowni, są autentyczne.



5. Heathrow Airport 2018 „The Heathrow Bears Return” - Bohaterami klipu są urocze misie, które przypominają nam o tym, że święta warto spędzić ze swoimi bliskimi.



4. Allegro 2015 „Czego szukasz w święta?” - Piękny świąteczny spot, będący wędrówką przez 30 lat wspomnień.



3. EDEKA 2015 - Mocny klip o samotności, w którym starszy pan pozoruje własną śmierć, aby zmusić rodzinę, by odwiedziła go w święta.



2. Sainsbury’s 2014 „1914” - Klip nawiązujący do autentycznych wydarzeń z I wojny światowej, kiedy to dwa wrogie wojska zdecydowały się zawiesić krwawe walki na czas świąt, a następnie spotkały się na ziemi niczyjej, by wspólnie i w pokoju świętować.



1. Allegro 2016 „Czego szukasz w święta” - To niesamowicie wzruszający spot, który podkreśla więzi oraz relacje rodzinne.