Sesja ślubna w plenerze na Kaszubach

26 lis 2019

W tym roku trafiła się przysłowiowa "złota polska jesień” - a przynajmniej na Kaszubach, gdzie od 10 lat mieszkam. Październik okazał się wyjątkowo ciepły, mieniący się odcieniami złota i brązu, a temperatury dochodziły do kilkunastu stopni. Z jednej strony bardzo mnie to cieszyło (kto by nie lubił mieć lata jesienią), a z drugiej niepokoiło (czy to przypadkiem nie jest oznaka zmian klimatycznych?) - rozkminiałam… W każdym razie, październik był idealnym miesiącem do wykonywania sesji plenerowych, wcześniej już przeze mnie zaplanowanych.

Jedną z nich była sesja ślubna Kasi i Krystiana, którzy pobrali się w czerwcu, jednak nie nie mogli w tym czasie pojawić się na zdjęciach. Para przebywa za granicą, co spowodowało, że mogliśmy umówić się na zrealizowanie sesji plenerowej dopiero w połowie października. Przyznam, że z niemałym stresem obserwowałam prognozę pogody wiedząc, że przecież Panna Młoda przyjdzie na sesję w letniej sukience… Ale moje obawy okazały się bezpodstawne, a sesję ślubną zrealizowaliśmy w jednym z najcieplejszych dni tej jesieni!

Trafiła mi się piękna Młoda Para - w dodatku przemiła, kontaktowa i wspaniale współpracująca. Nowożeńcy stosowali się do wszystkich moich wskazówek, byli cierpliwi, pozowali najlepiej jak potrafili, a także angażowali się w zrealizowanie zaplanowanych przeze mnie ujęć. Miałam w głowie ułożony plan, określoną wizję tej sesji, którą starałam się realizować konsekwentnie na tyle, na ile pozwalały warunki terenu. Fotografowałam nad jeziorem i wśród lasu liściastego, cudownie pokolorowanego przez jesień. Nie było to łatwe, gdyż używałam lampy błyskowej, a jej światło w nieprzewidywalny sposób odbijało się od tafli wody utrudniając mi wykonanie zadania. Musiałam się nieźle nakombinować, aby na zdjęciach nie było przepaleń od nadmiaru tego światła. Jednak wszystko się udało, a na koniec, dla urozmaicenia zdjęć, odpaliłam jeszcze świece dymne. Całość sesji zajęła nam dwie i pół godziny.

Cześć ujęć (większość tych w kolorze), zrobiłam ustawiając Nowożeńców w klasycznych sytuacjach. Natomiast te czarno-białe kadry zdecydowałam się wykonać nieco inaczej - bardziej kreatywnie. Następnie przeprowadziłam obróbkę wyselekcjonowanych kadrów, a Państwo Młodzi otrzymali wysokiej rozdzielczości pliki cyfrowe, wydrukowane odbitki oraz fotoalbum z twardymi kartami.

Poniżej możecie zobaczyć efekty sesji ślubnej w plenerze Kasi i Krystiana. Przy okazji, fotografując w tak uroczym miejscu, poczułam motywację do zwiedzenia malowniczych Kaszub. Mieszkam tu już długo, ale jak do tej pory nie znalazłam czasu, aby zgłębić atrakcje tego regionu. A jest to przecież jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Polsce, z ciekawą kaszubską kulturą, z mnóstwem zabytków, z licznymi jeziorami, trasami rowerowymi i z zachwycającą przyrodą! Obiecałam sobie, że w kolejne wakacje zabiorę moją rodzinę na wycieczkę po regionie i to nie tylko w celu robienia zdjęć. :)