Sesja kobieca Oli Radomskiej – autorki "Mam wątpliwość"

9 lip 2020

Z dwóch powodów marzyłam o tym, aby zrobić sesję Oli Radomskiej – autorce bloga i książki „Mam wątpliwość”. Po pierwsze dlatego, że Ola emanuje energią na wszystkie strony i wygląda przy tym, jak barwny rajski ptak, więc z taką osobą moja sesja zdjęciowa była właściwie skazana na sukces. Po drugie dlatego, że chciałam Radomskiej podziękować – za bezinteresowną pomoc, której udzieliła mojej rodzinie. Gdy organizowałam wielką zbiórkę pieniędzy na operację mojej córki Laury (potrzebowaliśmy prawie 400 000 zł na ten cel), to Radomska pomogła rozpowszechnić informację o zbiórce, dzięki czemu szybciej zebraliśmy potrzebne pieniądze. Pomyślałam, że podziękuję jej osobiście w taki sposób, który wychodzi mi najlepiej – czyli poprzez zrobienie fantastycznych fot.

Ola przyjechała nad polskie morze na weekend i w ogóle nie planowała żadnej sesji w tym czasie. Jednak gdy się dowiedziałam, że mam ją tak blisko, to już nie odpuściłam. :) Finalnie spotkałyśmy się na jednej z plaż, a ja zaopatrzona w aparat, ulubione obiektywy oraz gadżety do tworzenia kolorowej mgiełki na zdjęciach, rzuciłam się z zapałem do fotografowania. Pogoda nam sprzyjała i ogólnie sesja szła bardzo gładko – Ola jest osobą znaną szerszej publiczności i doskonale oswojoną z obiektywem. To z pewnością ułatwiło zadanie, bo podczas sesji Radomska pozowała jak zawodowa modelka oraz bez problemu wykonywała wszystkie moje szalone prośby, takie jak skakanie na końcu molo, włażenie do wody i machanie włosami we wszystkich możliwych kierunkach. :)

Tak się składa, że robiłam Oli sesję kobiecą akurat w momencie, gdy ona czekała na wydruk swojej pierwszej książki. Tekst był już napisany, złożony i uruchomiona była przedsprzedaż, a książka w przedsprzedaży znalazła się nawet na Top Liście Empiku. Mimo to Olą targały wątpliwości, nie była pewna, jak książka się przyjmie, jaki będzie jej odbiór, gdy już fizycznie trafi w ręce czekających na nią czytelników…

Zanim zdążyłam obrobić zdjęcia z tej sesji, to książka fizycznie trafiła do ludzi i w błyskawicznym tempie stała się bestsellerem w Epkiku, zajmując pierwsze miejsce na liście. W tym czasie miała też oficjalną spektakularną premierę z udziałem autorki, rozchodzi się teraz jak świeże bułeczki, a w Internecie pojawiły się setki, jak nie tysiące pozytywnych recenzji ludzi, którzy tę książkę polecają. To chyba mówi samo za siebie. Ja kupiłam książkę w formie audiobooka i przesłuchałam ją w trasie jadąc na szkolenie fotograficzne. Podczas słuchania kilka razy oplułam kierownicę ze śmiechu, jeszcze więcej razy zostałam sprowokowana do refleksji, a przy okazji wróciłam do wspomnień z dzieciństwa. Powrotu do przeszłości sporo jest w tej książce, ale każda z tych podróży łączy się z refleksją nad teraźniejszością lub przyszłością. Jeśli Wy też macie ochotę na podróż wehikułem czasu wśród błyskotliwych żartów, bezkompromisowego języka i wbijających w fotel wniosków, to książkę macie tutaj: KSIĄŻKA.

A wracając do zdjęć, to zależało mi, aby fotografie pokazały niebanalny charakter, spontaniczność, pewność siebie i energię Oli. Chciałam też zrobić ujęcia stylizowane na 3 różne pory dnia (środek dnia, zachodzące słońce i zapadający zmierzch), chociaż sesja była robiona o jednej porze. Aby uzyskać odpowiedni klimat, zmieniałam podczas sesji parametry ekspozycji, stosowałam różne typy pomiaru światła oraz nakładałam na obiektyw odpowiednie nakładki. Czy udało mi się osiągnąć zamierzony efekt? Oceńcie sami. :)

PS. A kto się jeszcze nie zapisał na genialny newsletter o fotografii, to link macie tutaj: NEWSLETTER.